Raport z oblężonego miasta

Od wtorku na kwarantannie. Kolega z klasy T. zachorował na Covid-19, w związku z czym dyrekcja szkoły – zgodnie z zaleceniami Sanepidu – skierowała nas na pobyt w odosobnieniu. Sam Sanepid dotychczas nie poinformował nas oficjalnie o sprawie, choć jakoby rzecz jest w toku. M. oficjalnie nie przebywa zatem na kwarantannie, choć praktycznie przebywa. Jej pracodawca ma ambiwalentne odczucia na ten temat.

– Tata, dlaczego to się nazywa Kowid 19? – pyta A. – Było jakieś Kowid 18?

Ha, dobre pytanie!

Siedzimy więc w domu. Dla mnie niewiele się zmieniło, od lat pracuję zdalnie. M. przez dwa dni leżała z przeziębieniem (a przynajmniej tak wolimy myśleć). T. odbywa lekcje online. A. przez większość czasu usiłuje wyłudzić pozwolenie na granie w Nintendo lub oglądanie Netflixa.

– Nuuudzę się, nuuudzę – jęczy, chodząc po domu.

Od czasu do czasu czytam doniesienia prasowe o działaniach Rządu. Rząd zdaje się być bardzo zadowolony z własnych poczynań związanych z pandemią. Mimo że całe lato spędził na rozkręcaniu antygejowskiej histerii, by pomóc Dudzie wygrać wybory, potem na rekonstruowaniu się, potem zaś na rozwodzeniu się z Ziobrą i Gowinem, aby jednak ostatecznie się nie rozwieść. Mimo że całe lato nie zrobił praktycznie nic, aby przygotować się na jesień. Mimo że obecnie również zdaje się wierzyć, że wystarczy wystarczająco długo kłamać, aby jakoś to było.

Polska cała na żółto w czerwone kropki. Barwy jak z identyfikacji wizualnej Biedronki.

Za to koty szczęśliwe, jak zawsze. Mają nas dla siebie.