Krok w pustkę

Kiedy był dzieckiem, miewał koszmary. Przychodziły dość często, męczyły i odchodziły, opite jego chłopięcym lękiem. Jeden jednak nawiedzał go wielokrotnie – koszmar dziwny i niejednoznaczny, koszmar nie-koszmar, rozpostarty na stelażu skojarzeń, których groza umykała racjonalnemu…

Martwy ciąg

Dziwne światy zaplątały mi się w gąszczu synaps. Widzę je pod powiekami, przemierzam w myślach ich niebyłą topografię. Nie chcąc, by odeszły razem ze mną, próbuję wyciskać je z siebie, lecz idzie to nader opornie….

Smutne dzięcioły

Strefy wyrębu sensu pokryły większość mapy. Całe połacie znaczeń wycięto w pień. Szukamy śladów dawnej semantyki, choćby wątłej brzozy, osiki. Szukamy, jak grzybów po suszy. Pamiętasz jeszcze, że kiedyś wstępowaliśmy na nie co krok? Teraz…

Końcu, krocz ze mną

Nadchodzi czas komety Na niebie puchnie jasny znak Zza Betelgezy biały oddech wionie prosto w nas Gdy górne warstwy atmosfery spłoną Niczym suchy kwiat Apokalipsa w skali Plancka… … a my Ref. Nie będziemy wypalać…

Nic nie jest ustalone

Kiedy byliśmy mali, skakaliśmy po krze. Tik-tak, tik-tak – odliczał lód, trzaskający cicho pod stopami. Mróz ścinał białka na kość, minus dwieście siedemdziesiąt trzy w skali Beauforta, czy coś. Nurt ciągnął w głąb białe, zmrożone…