Sprawy toczą się ruchem niejednostajnym, przyspieszanym chaotycznie, nieregularnie, czasem niespodziewanie. Zmiany nie zachodzą przez całe tygodnie, by nagle skumulować się na przestrzeni paru dni. Mija tydzień, a ty bierzesz w leasing najdroższe auto w życiu, remontujesz dwa pomieszczenia w mieszkaniu, zyskujesz kilka zleceń i obserwujesz, jak o małego jeża nie rozpadłaby się niemiłościwie nam panująca koalicja. Potem – zapewne kolejne uspokojenie. Wykres opada, przysypia, czekając na kolejny, nieoczekiwany pik.