Zmierzch pewnego trwania
W parku zapadał zmrok. Głębokie cienie nasiąkały wilgocią deszczowego popołudnia, przechodzącego powoli w wilgotną, chłodną noc. Szedłem jedną z alejek, które przemierzałem już setki razy – samotnie, z G. lub z dziećmi, w dniach, gdy…