Dylemat Ikara

„Facet naprawdę rozwinął skrzydła”, pomyślałem patrząc, jak nieporadnie próbuje wcisnąć się w drzwi obrotowe do centrum handlowego. Szło mu raczej kiepsko. Ludzie, smagani pierzem po twarzach, odwracali głowy ze źle skrywaną irytacją, a może niesmakiem….

Przewrotna sztuka dywinacji

Tamtego lata nauczyłaś się nagle czytać z drgnień smogu, zalegającego jak kisiel nad ogródkami działkowymi nieopodal naszego domu. To było jak nagła, nieoczekiwana iluminacja. Była sobota, idealny dzień na grilla. Siwa i cuchnąca chmura przykrywała…

Zmierzch pewnego trwania

W parku zapadał zmrok. Głębokie cienie nasiąkały wilgocią deszczowego popołudnia, przechodzącego powoli w wilgotną, chłodną noc. Szedłem jedną z alejek, które przemierzałem już setki razy – samotnie, z G. lub z dziećmi, w dniach, gdy…

Pierwszy dan nowego życia

– Jeżeli miałbyś wyjść i nie wrócić, to czy wyszedłbyś w japonkach? – spytałaś. Zatkało mnie. Nigdy nie myślałem o sobie, jak o samuraju, tobie zaś przyszło to do głowy ot, tak! Nie dawało mi…