Sprawczość youtube’owych społeczności

Pamiętam pierwsze edycje WOŚP, jeszcze kameralne w porównaniu z obecnymi, nie mniej i tak spektakularne. Byłem w połowie szkoły podstawowej. Część nauczycieli zaangażowało się w akcję. Niektórzy rówieśnicy biegali z puszkami po miasteczku, zbierając pieniądze i czekając na pierwsze światełko do nieba.

Nie uczestniczyłem w zbiórce, nie mniej od samego początku dorzucałem od siebie po parę złotych do każdej kolejnej edycji.

W tym roku również zrzuciłem się na Orkiestrę, jednak w zupełnie inny sposób, niż poprzednio. Wszedłem mianowicie na streamy live, prowadzone przez kilku ulubionych youtuberów i przelałem po kilka złotych na założone przez nich skarbonki. Jeden z nich zebrał ponad dwieście tysięcy, inny ponad czterdzieści. Trzeci, w momencie, gdy przelewałem swoją zrzutkę, przekroczył właśnie próg dwudziestu pięciu tysięcy. Natychmiast mogłem więc zaobserwować rezultat swoich działań: prowadzący transmisję przerwał rozwijany właśnie wątek by obwieścić, że założony próg został przekroczony. Czat zaroił się od wiwatów i spontanicznych wyrazów radości. Było miło i interaktywnie.

Jednym z ciekawych aspektów tej historii jest fakt, jak różnorodnych form wsparcia można użyć, by dołożyć swoje parę złotych do ogólnopolskiej kwoty. Tradycyjne puszki, banknoty i monety są już chyba w zdecydowanej mniejszości. Olbrzymie kwoty wpływają na konto WOŚP za pośrednictwem partnerów, powiązanych biznesów, mediów społecznościowych, banków – całej tej siatki gospodarczo-ekonomiczno-lifestyle’owej, która oplata zachodnią cywilizację. To dlatego każdego roku kwota jest większa – popularność Orkiestry jest chyba z grubsza stała i niezmienna (mimo wszystkich wysiłków obozu władzy, aby inicjatywę tę Polakom obrzydzić). Jednak podobnie, jak uzależniona od kredytów gospodarka, skazana na wzrost, tak i ta największa w Polsce zbiórka poniekąd skazana jest na coroczne pobijanie rekordu.

Inną ciekawą kwestią jest to, jaką energię samoorganizacji mają współczesne sieciowe społeczności. O ile często energia ta jest swego rodzaju pułapką, czarną dziurą pochłaniającą wolę sprawczości, która bez niej mogłaby znaleźć ujście np. na ulicy lub w działalności aktywistycznej, o tyle w przypadku zbiórki pieniężnej znakomicie się sprawdza. Oto bowiem mamy grupę osób skupionych wokół youtube’owego kanału, regularnie bywających na live’ach, znających się, angażujących w interakcje na czacie. Następnie, mamy coś tak prostego, jak przelew online, wymagający jedynie kilku kliknięć, by włączyć się w pewne wspólne działanie. Po trzecie, mamy natychmiastowe sprzężenie zwrotne – widzimy rezultat swojego działania w postaci powiększonej o nasz wkład kwoty na ekranie. Nasz udział natychmiast się w ten sposób obiektywizuje, staje się elementem streama. Staje się widoczny. Zebrana suma zostanie koniec końców przelana na konto WOŚP, jednak doraźnie stanowi dobro wspólne społeczności youtube’owego kanału.

Orkiestra, ze swą skalą i rozmachem, uciekła trochę ze sfery bezpośredniego doświadczenia społeczeństwa. Stała się trochę tworem odległym i wirtualnym. Potrzebuje pośredników, ogniw mniejszych i bliższych ludziom, dostępnych bezpośredniemu doświadczeniu. Bez wątpienia ogniwami takimi są lokalne sztaby i koncerty grających dla WOŚP kapel, jednak z całą pewnością są nimi również youtube’owe kanały. To takie mini sztaby, sformatowane na współczesną miarę.