Racjonalne, choć niewłaściwe

Publicyści i analitycy rozważają możliwe dalsze scenariusze rozwoju wojny w Ukrainie. Wobec braku wyraźnych sukcesów Rosji w konwencjonalnej kampanii, pojawiają się spekulacje na temat możliwego użycia ładunków jądrowych. Atak atomowy na Ukrainę miałby stanowić nie tyle pierwszy akord symfonii wzajemnych uderzeń bronią masowego rażenia między Rosją a NATO, ile ostatni akord wojny rosyjsko-ukraińskiej. Analitycy przekonują, że NATO nie zdecydowałoby się na kontruderzenie, przedkładając nową zimną wojnę i trwanie w ciągłym zastraszaniu ponad wzajemną destrukcję. I nie chodziłoby tu o to, że potencjał NATO ustępuje rosyjskiemu; raczej o to, że NATO nie jest gotowe zniszczyć świata w imię Ukrainy.

W perspektywie kilku czy kilkudziesięciu najbliższych lat, strategia taka wydaje mi się umiarkowanie sensowna. Ustępowanie chuliganowi nie skłania go do poprzestania na części. Przekonuje go, że warto sięgnąć po całość. Wydaje się więc właściwe, choć nieracjonalne, aby w obliczu takiego ataku nie pozostać biernym. W perspektywie stuleci jednak, a zatem w perspektywie nieantropocentrycznej, podejście takie jest jednak jak najbardziej sensowne – współczesne konflikty polityczne w takiej skali są zbyt mało znaczące, aby z ich przyczyny niszczyć biosferę znacznej części świata. Wydaje się więc racjonalne, choć niewłaściwe, aby ulec.

Doprawdy, w takiej sytuacji łatwiej był psychopatą.

Zostawiam to tu gwoli późniejszego przemyślenia.