Możliwość wyspy

Spośród kilku skojarzeń z wyprawą w Himalaje pozostanie mi też to związane z lekturą Możliwości wyspy Michela Houellebecqa. Wobec ogromu i milczenia gór, które były na długo przed naszym przybyciem i wieki po naszym zniknięciu pozostaną, lektura książki osnutej wokół motywu dojmującej samotności istnienia stanowiła wprost doskonały kontekst. O tym bowiem jest dla mnie Możliwość wyspy – o absolutnym naszym osamotnieniu i niemożności komunikacji.

Paradoksalnie, w warstwie fabularnej oraz kompozycyjnej autor serwuje nam coś zupełnie odwrotnego. Narracja pełna jest seksu (ach, ta grafomańska nuta, używana przez pisarza – mam wrażenie – z pewną premedytacją), zaś jej motywem przewodnim jest „opowieść życia”, czyli historia, którą kolejne klony/inkarnacje głównego bohatera przekazują swoim następcom; taka próba opowiedzenia siebie i swojego doświadczania świata. Jednak ani liczne zbliżenia fizyczne bohatera, ani autobiografie nie przełamują tej immanentnej bariery, zarówno w jednym, jak i w drugim podejściu pozostajemy uwięzieni w sobie. Miłość jest niemożliwa, pozostajemy oddzieleni od innych istnień oceanem nieskończoności. Jak wyspa.

Książkę tę czytam jako hipotezę, stąd Możliwość wyspy, a nie po prostu Wyspa. Prawdziwość tej hipotezy potwierdzona zostanie eksperymentem na żywej tkance cywilizacji, rozciągniętym na jej trwanie w czasie. Houellebecq przewiduje, że ludzkość upadnie – nie tyle pod ciężarem kryzysu klimatycznego czy jakichś innych zmian zewnętrznych, co pod wpływem niezmienności swej autodestrukcyjnej natury. Naturę tę autor identyfikuje jako pożądanie, popęd, seks – dążenie do unicestwienia samego siebie w połączeniu z innym ciałem, obleczone przez Arystofanesa w fałsz (wg autora) miłości. Seksualność zaś, związana źródłowo z witalnością, prowadzi ludzkość ku kultowi młodości i teraźniejszości oraz odrzucaniu starości, stałości, mądrości, płynącej z doświadczenia. Kult ten pozbawia cywilizację możliwości twórczego, antycypującego i czerpiącego z wiedzy pokoleń odpowiadania na czynniki zewnętrzne. W pożądaniu, mimo że skierowanym ku innym ciałom, chodzi o samego/samą siebie; jest ono zwrotne, jego zasadą jest egoizm, zaś ostatecznym punktem odniesienia wszelkiego egoizmu jest śmierć.

Możliwość wyspy to taka trochę science-fiction na salonach. Wątki futurystyczne i naukowe są w książce silnie akcentowane, stanowią zarówno scenografię, jak i inspirację. Jest w niej również dużo postapokaliptycznej estetyki, co bardzo mi odpowiadało.