Przebiegli idioci

Odwożąc A. do szkoły mijam billboard Orlenu informujący mnie, że paliwo w Polsce należy do najtańszych w Europie. W radio słucham audycji, w której wspomina się, iż minister Ziobro żąda wyjaśnień od Komisji Europejskiej w sprawie sprawy karnej wobec jednego z emerytowanych sędziów Trybunału Sprawiedliwości, w domyśle podważając wiarygodność trybunału w ogóle. Wczoraj natomiast czytałem nagłówek rozmowy ze Andrzejem Stasiukiem, w którym pisarz wygłasza śmiałą opinię, że rządzą nami przebiegli idioci.

Stasiuk brzmi trochę jak mój dziadek i ojciec, z tym, że ten pierwszy użyłby zapewne słowa „głupcy”, drugi zaś „debile”. Zapewne ja również, zdziadziawszy na starość, wygłaszał będę podobne tezy, używając swojej własnej, ulubionej inwektywy. Obecnie jednak staram się jeszcze zachowywać umiar w osądach, mimo że nie jest łatwo, nie jest prosto.

Bo jak mam potraktować billboard Orlenu, jeśli nie jako przykład tępego tarana propagandy, wymierzonego w mniej przenikliwą część obywateli? Jest przecież oczywiste, że rzekoma przystępność cenowa polskiego paliwa nie jest mierzona w odniesieniu do średnich zarobków (co natychmiast wychwyciło mnóstwo gazet, blogów i vlogów). Nawet język billboardów kojarzy mi się jakoś z PRL-owskimi plakatami, nawołującymi do przestrzegania BHP w miejscu pracy czy donoszenia na bumelantów.

Jak mam traktować szarżę ministra, jeśli nie jak próbę podważenia autorytetu europejskiej instytucji, by zdyskredytować w oczach wyborców jej wyroki dotyczące jego legislacyjnych bubli? Czy nie jest to krótkowzroczna i krótkoterminowa gra, obliczona na zachowanie władzy, a ignorująca długotrwałe i strategiczne bezpieczeństwo i kraju i Unii?

Bardzo chcę zachować umiar, jednak wybrzmiewa mi pod czaszką diagnoza Stasiuka i niestety, nie mogę się z nią nie zgodzić.