Czas postapokalipsy

Okazuje się, że codzienność, jaką znamy oraz jej obecny kształt jest niezwykle kruchy, gdyż zależy od cyklicznie ponawianych zabiegów sprzątania, odkurzania, polerowania i odnawiania przedmiotów.

Andrzej Marzec, Antropocień, s. 187

Co by się stało, gdybyśmy przestali sprzątać? [tamże, s. 188] Nie jako my, jednostki, ale jako cywilizacja? Utracilibyśmy codzienność, co samo w sobie byłoby ambiwalentne: z jednej strony oznaczałoby utratę kontroli, z drugiej zaś – uwolnienie się od nudy. Krzątactwo bowiem jest formą podtrzymywania iluzji kontroli, dającej poczucie bezpieczeństwa. Niezmienność natomiast – drugie imię codzienności – jest nudna i nużąca. Zależnie więc od perspektywy, kres codzienności to początek chaosu lub przygody. Niezależnie zaś od obranej opcji – to kres zadomowienia i zamieszkiwania, te bowiem z definicji zakładają kontrolę i niezmienność. Stąd romantyczna, ale też nostalgiczna wizja postapokalipsy jako czasu zaznających przygód nomadów. Nieludzkiego, bo postantropocentrycznego.