Melomania
Dzień wstawał powszedni i parny. Lato miało się ku końcowi. Lekki, lepki wiaterek ciągnął wzdłuż ulic nici babiego lata. Przechodnie maszerowali zatłoczonymi chodnikami wpatrzeni we własne sprawy, umykające niepostrzeżenie spod czubków ich butów. Ulice były…