Melancholia i nostalgia to jedne z moich ulubionych kategorii estetycznych. Ten klimat nieokreślonej tęsknoty do przeszłości, do czegoś minionego, a szczególnie do nieokreślonego-zapomnianego szczególnie do mnie przemawia. Być może dlatego Disco Elysium od estońskiego (?) studia ZA/UM tak bardzo przypadło mi do gustu. Nostalgia i melancholia są tam obecne na każdym kroku, wplecione zarówno w strukturę, jak i treść tej niecodziennej gry, będącej kolejnym przykładem na to, że można w taki sposób opowiadać artystycznie dojrzałe, całkowicie poważne opowieści.
Nostalgia i melancholia to strukturalne ramy opowieści. Świat przedstawiony to rodzaj alternatywnej rzeczywistości, osadzonej w innej geografii i innym czasie, ale dzielącej historiozofię z tą naszą. To uniwersum, w którym rewolucja komunistyczna miała dokonać się w społeczeństwie burżuazyjnym, lecz poległa i wskutek tego uległa mitologizacji. Rozwój technologiczny i społeczny poszedł w nieco inną stronę – komputeryzacja splotła się z rozwojem technologii radiowych, automatyczna broń palna została zakazana, zaś praca policyjna to rodzaj wolontariatu. To jednak nie jest aż tak istotne. Istotny jest nastrój, klimat. Disco Elysium opowiada o niespełnionej możliwości, świecie możliwym, a jednak nieziszczonym, trwającym jakby obok czasu i poza czasem, będącym znajomym, a zarazem całkiem obcym.
Podobnie protagonista, uwięziony w amnezji spowodowanej pijaństwem lub traumą, rozwija się ku otwierającym się możliwościom z przeszłości, która jest dla niego niewiadomą. Mimo to niewiadoma ta przyciąga go z wielką mocą. Bohater tęskni do niej, choć nie pamięta i nie wie, co jest przyczyną tej tęsknoty, skąd w nim duszący smutek. Wraz z nim, rozwiązując sprawę kryminalną, odkrywamy na nowo tożsamość i świat, który nas otacza. A może raczej – konstruujemy go na nowo, bowiem niemal wszystko jawi się jako wybór, decyzja. Zarówno tożsamość bohatera, jego myśli, zachowania, jak i wizja świata, którą ostatecznie stworzymy, są naszymi interpretacjami. A możliwości mamy, naprawdę, wiele. Podejrzewam, że da się tę grę ukończyć kilkukrotnie z zupełnie innym rezultatem.
No i muzyka… Ta muzyka…