Przeczytałem dziś, że CD Projekt Red odłożył zaplanowany na 11 czerwca internetowy pokaz Cyberpunka 2077 ze względu na napiętą sytuację w USA związaną z demonstracjami po śmierci George’a Floyda. Na popularnym portalu poświęconym grom komputerowym natrafiłem w związku z tym na szereg komentarzy oburzonych internautów, zarzucających deweloperowi bądź to hipokryzję, wyrachowanie bądź hiperpoprawność. Bo gdy francuscy policjanci pałowali żółte kamizelki lub Rosja zajmowała Krym, nikt się nie unosił.
Przeczytałem też felieton Bogusława Chraboty na portalu Rzeczpospolita, w którym publicysta ten utrzymuje, że nazywa się George Floyd i jest czarny. Metaforycznie, rzecz jasna. Clou jest oczywiste – dziennikarz solidaryzuje się z zamordowanym, sprzeciwia się rasizmowi, oburza na białego policjanta i odrzuca argumentację Donalda Trumpa w reakcji na rzeczoną sytuację.
Mam takie podskórne przeczucie, że zarówno postawa oburzonych internautów, jak i przejętego Chraboty ukazują, jak egzotycznym tematem jest dla Polaków strukturalny rasizm. Nie poprę tego żadnymi danymi czy wykresami z Excela, jednak wydaje mi się, że mimo całego naszego rasizmu pierwotnego, wyrastającego z lęku przed Innym, nie traktujemy Murzynów jako ludzi gorszych czy głupszych. Dlatego trudno nam pojąć, o co ten cały raban, ale też trudno utożsamić się z emocjami towarzyszącymi Afroamerykanom w związku ze śmiercią Floyda. Tymczasem (wciąż przeczucie niepoparte twardymi danymi) dla strukturalnego rasizmu, obecnego w USA, Wielkiej Brytanii czy Francji, istnieje ten ukryty, maskowany aksjomat, że czarny = gorszy i w tym kontekście kolano białego policjanta na szyi czarnego człowieka urasta do rangi symbolu. A symbol potrafi być punktem oparcia dla dźwigni dziejów.