Czy wolne nakrętki szkodzą planecie?

Gdy nalewałem dziś wodę mineralną do kubka, nakrętka obróciła się niespodziewanie, wpadając w strumień, wskutek czego rozprysnął się on na boki i trafił wszędzie, tylko nie tam, gdzie miał. Mała rzecz, drobnostka. Szkodę szybko naprawiłem, ścierając wilgoć, pomyślałem jednak, że tego rodzaju detale są irytujące. Szybki research w sieci upewnił mnie w tym przypuszczeniu. Ponieważ kwestia przytwierdzenia nakrętki do pojemnika (kartonika czy butelki) została prawnie umocowana w unijnej dyrektywnie, nietrudno było domyślić się, że krytyka na to rozwiązanie spadła przede wszystkim z prawej strony sceny społeczno-politycznej. Choć przyznam szczerze, że jestem umiarkowanie przekonany argumentacją, że przymocowanie „zakręcotka” do butelki jakoś dramatycznie zwiększy skuteczność unijnego recyklingu.

Można by pomyśleć – zapewne w znacznej mierze słusznie – że każda zmiana zwyczajów konsumenckich ma znaczenie choćby ze względu na efekt skali. Naturalnie, lepiej, żeby te nakrętki trafiły do recyklingu, niż na wysypisko, czy do rzeki, a potem do mórz i oceanów. I właśnie z tą ostatnią kwestią skojarzyła mi się informacja, którą zapamiętałem z dokumentu Ciemne strony rybołówstwa, że zdecydowana większość tzw. pacyficznej wyspy śmieci składa się nie z odpadów konsumenckich (czyli np. butelek czy nakrętek), ale z odpadów związanych właśnie z rybołówstwem. Choćbyśmy nie wiem jak bardzo starali się segregować i przetwarzać nasze butelczyny i nakrętki, to nie wpłynie to znacząco na tę konkretnie sferę zanieczyszczenia planety. Sprawdziłem to dodatkowo na stronie theoceancleanup.com, weryfikując, że odpady poprzemysłowe (tu: po branży rybołówczej) to między 75% a 86% całkowitej objętości wyspy śmieci.

Czy podobne przełożenie zachodzi w obszarze odpadów plastikowych, które nie trafiają do oceanów? Czy rzeczywiście przytwierdzenie nakrętek do butelek daje realną poprawę recyklowalności plastiku? Nie mam pojęcia. Przyjmuję, że raczej nie szkodzi, więc jestem skłonny zapłacić okazjonalnym rozlaniem napoju za ewentualną ekologiczną korzyść. To, że w nią wątpię, nie ma tu większego znaczenia.